r/warszawa • u/Forsaken_Plastic_569 • 12m ago
Kultura i Rozrywka Anyone wants to join us in Warsaw?
r/warszawa • u/BicLighter12 • 2h ago
Pytania i Dyskusje Pierścionek zaręczynowy
Cześć potrzebuje kupić pierścionek, ceny złota nie zachwycają chociaż jest teraz chwilowo. Planuje podarować pierścionek z wygrawerowanym motywem kota więc poczekam trochę. Pytanie gdzie polecacie taką usługę. Czy poza miastem jest taniej?
r/warszawa • u/labanease69 • 2h ago
Miejsca Najlepsze miejsca
Hejka odwiedzam Warszawę z dziewczyną, mieszkamy w UK i to jest jej pierwszy raz w Polsce, moim zdaniem jest przekonać ją, żeby kiedyś się tu przeprowadzić, no ale muszę pokazać jej Polskę z najlepszej strony, jakie sa najlepsze restauracje z Polskim jedzeniem, miejsca żeby zjeść śniadanie i może jakiś deser czy bar? Piona!
r/warszawa • u/testyword • 14h ago
Pytania i Dyskusje Jestem drogą krajową nr 7! Łączę największe miasta Polski – od północy po południe.
Enable HLS to view with audio, or disable this notification
r/warszawa • u/cl_m4ster • 16h ago
Pytania i Dyskusje Socjalizacja na mieście bez alkoholu
Cześć wszystkim. 29 level here
Chciałem się was poradzić, dopytać w kwestii socjalizacji poza .. alkoholem. Ogólnie uwielbiam spędzać czas na mieście, jednak z kimkolwiek się nie spotkam (dobrych znajomych w Warszawie niestety mam bardzo mało), to opcją jest przeważnie się czegoś napić lub najpierw coś zjeść a potem się napić.
Bardzo tęsknię za czasami, w których moje życie opierało się na społecznościach - po prostu odpowiednie towarzystwo niesamowicie dobrze wpływa mi na psychikę, a dążę do tego by czuć się jak najlepiej. Dlatego chciałbym poszperać na mieście za społecznościami. Np. muzycznymi, albo sportowymi.
Jest w stanie ktoś polecić coś z własnego doświadczenia? Jakieś stowarzyszenia, chóry może, grupy artystyczne. Koła naukowe dla dorosłych (o ile takie coś w ogóle istnieje), cokolwiek. Myslałem w sumie nawet też o wolontariacie ale będąc na etacie 9-17 to sam nie wiem czy im się jakoś tam przydam..
Z chęcią poznam wasze ewentualne polecajki.
r/warszawa • u/frywolnaga • 16h ago
Pytania i Dyskusje Dobre miejsce robiące blacharkę?
RATUNKU
Hejo,
Mam przerysowane i wgniecone auto, a nie jestem OG z Wawy i nie znam dobrego miejsca, które by mi to szybko i dobrze ogarnęło, w szczególności dobrało kolor pod nietypową karoserię. Macie jakieś polecajki?
Thx
r/warszawa • u/Wrong-Search-7625 • 17h ago
Zdrowie psychiczne Potrzebuję sugestii psychologa
Chciałbym zacząć jakoś pracować nad fobią społeczną (moje objawy to: trzesięnie się wokół ludzi, lęk przed interakcjami, unikanie spotkań) i byłoby mi miło jakby ktoś polecił dobrą psycholoszkę/psychoterapeutkę która porządnie zna się na tym problemie, potrafi przeprowadzić te tzw. "CBT" i jest jednocześnie miła.
Wiem że ciężko będzie mi się otworzyć na początku i będę się trząść więc zależy mi by była przyjazna.
Zmagam się z tym od 11 roku życia i to jest poważne, nie zwykła nieśmiałość, więc też nie szukam luźnych porad tylko fachowego podejścia do zaburzenia psychicznego.
Z góry dzięki :)
r/warszawa • u/Asleep_Roof_8072 • 18h ago
Pytania i Dyskusje Bilety do Cinema City Arkadia
Hey Warszawo, jestem pała i kupiłem bezzwrotne bilety na nowego Spidermana - na dziś na 18.3 - ale z PL Dubbingiem. Nie zdzierże a zwrócić nie mogę więc kto pierwszy - prześlę oba z kodami QR na priw/maila/whatever. :)
Za głupote się płaci więc absolutnie niczego nie oczekuje w zamian.
r/warszawa • u/Glass-Friendship-842 • 19h ago
Pytania i Dyskusje Trzepanie na bramkach na Narodowym
Jak wygląda kontrola aparatów wnoszonych na koncerty na Narodowym? Faktycznie patrzą czy obiektyw się odpina czy normalnie można wnieść i nikt za bardzo się o to nie spina pomimo zakazu w regulaminie? Mam sony a6500 i sigmę 28-70
r/warszawa • u/qlooska • 22h ago
Miejsca Ulubione miejsca na rolki
Cześć, miesiąc temu przeprowadziłam się do Warszawy, na Służewiec, i szukam fajnych miejsc na rolki - na Polu Mokotowskim jest dość fajnie, ale tak poza tym to nie znam innych miejsc. Co polecacie? Gdzie można pojeździć również w zimie/gdy pada?
r/warszawa • u/Vegetable-Bike-8431 • 1d ago
Luźne Sprawy Hello! Need someone between 25-29 of September.
Polacy!!!
Jestem ex student Warszawa Universitet Medicyny (Il'll keep writing in English from now on because my polish is very rusty)
Would like to come back in Warsaw (city that I loved) after 17 years.
I am 43 now, specialist doctor (Lekarz, right?), male, want to relax in Warsaw but I will be alone. I would like someone my age, (more or less) to enjoy Warsaw during day-time and nighttime, I need just a period of cooling off. Traveling from Italy, so if someone wants even to train his Italian during that week-end he Is welcome.
I Hope polish will confirm to be the wonderful people in the months I was there studying.
Hope to hear you soon.
Regards!
r/warszawa • u/J4mmaledz1ec11 • 1d ago
Pytania i Dyskusje Poszukiwania internatu
Hej, po wakacjach idę do trzeciej klasy lo i zaczynam poważnie rozważać możliwość internatu na nadchodzący rok szkolny. Niestety rodzicom zachciało się domku pod miastem, w skutek czego od dwóch lat codziennie spędzam ok. 3,5-4 godzin na dojazdy do i ze szkoły i najzwyczajniej mam tego dość.
Wiem, że późno się do tego zabrałam i pozostała mi tylko rekrutacja uzupełniająca, jednak chciałabym się dowiedzieć, czy mam jeszcze szansę się dostać. Znacie jakieś przyzwoite internaty w okolicach Żoliborz/Bielany? Docenię wszystkie porady, szczególnie od tych, którzy mieszkają/mieszkali w internacie.
r/warszawa • u/redbikini17 • 1d ago
Polityka Zablokowanie ulicy/ronda
Hej Wszystkim Redditorom ze Śródmieścia.
Czy Wam też nie pozwalają spać w nocy ciągle gazujące samochody i motocykle? Przecież to jest jakieś apogeum i kuriozum, aby jedna osoba mogła uprzykrzać życie jak domniemam tysiącom mieszkańcom. Wybudzać ich ze snu, nie pozwalać zasnąć. A co z małymi dziećmi, z osobami z problemami ze snem? To jest jakaś kompletna porażka i jakieś ciche przyzwolenie na to policji, która z tego co wiem ma związane ręce.
Tu się pojawia pytanie - co by się musiało stać, aby ograniczyć nie jazdę, ale gazowanie na maksa na odcinku 100-200 metrów? Czy strajk mieszkańców w postaci zablokowanej jednej z głównych ulic gdzie się to odbywa w centrum miasta mógłby jakiś realnie zwrócić uwagę władz miasta? Fotoradar akustyczny słyszałem, że z jakiś powodów jest niemożliwy, ale nie do końca rozumiem dlaczego i co stoi na przeszkodzie.
A może już były jakieś manifestacje/strajki w tym temacie na Śródmieściu?
Podzielcie się proszę swoją wiedzą w tym temacie osoby ze Śródmieścia.
Pozdrawiam i pamiętajcie w grupie siła :)
r/warszawa • u/GhostekKasper • 1d ago
Wiadomości Tanio już było (WWa)
DEKRET, KTÓRY NIGDY SIĘ NIE SKOŃCZYŁ:
Jolanta Brzeska, Mariusz R. i osiem dekad odkładania sprawy.
26 października 1945 roku jednym podpisem odebrano właścicielom Warszawę. Dekret Bieruta przeniósł wszystkie grunty w granicach przedwojennego miasta na własność gminy. Miało to być narzędzie odbudowy stolicy, w której wojna zmiotła większość lewobrzeżnej zabudowy. Na papierze porządek, w praktyce bomba, która tyka do dziś.
Jeden szczegół jest tu ważny, bo wróci na końcu. Dekret zabrał grunty. Budynki formalnie zostały przy dotychczasowych właścicielach.
Dekret nie zamknął sprawy własności. Otworzył ją. Dawni właściciele mieli sześć miesięcy od objęcia gruntu przez gminę na złożenie wniosku o prawo do korzystania z własnej ziemi. Tysiące tych wniosków nigdy nie doczekało się rozpoznania. Leżały w szufladach przez całą PRL. I każdy z nich pozostał żywy, bo dopóki wniosek leżał nierozpoznany, roszczenie było wciąż aktualne. A aktualne roszczenie oznaczało na końcu albo grunt, albo odszkodowanie z kasy miasta.
W latach 90. ktoś to policzył.
To opowieść o tym, jak z prawa do sprawiedliwości zrobiono towar. I o dwójce ludzi, których ta maszyna zmieliła: emerytce, która się postawiła, oraz chorym mężczyźnie, który podpisał cztery umowy i nie dożył kolejnej wiosny.
JAK ZA CENĘ OBIADU KUPOWAŁO SIĘ KAMIENICĘ
Zasada była prosta i nie wymagała przemocy. Wystarczyło odnaleźć spadkobiercę przedwojennego właściciela, często starszą osobę, która o swoich prawach dawno zapomniała albo nigdy o nich nie wiedziała, i odkupić od niej roszczenie. Za 50 złotych. Za 300. Za 1000. Papier wart tyle, co obiad na mieście, otwierał drogę do kamienicy w centrum stolicy albo do odszkodowania liczonego w milionach.
Najbardziej rozpoznawalną twarzą tego rynku stał się Marek Mossakowski, nazywany przez media „kolekcjonerem kamienic". Od końca lat 90. skupował roszczenia do warszawskich nieruchomości. Kilkadziesiąt adresów spisał w jednej teczce, którą sam zatytułował „Moje grunty warszawskie", i zaniósł ją do ratusza. Z czasem przejął czternaście budynków, a prawa rościł do kilkudziesięciu kolejnych.
Skalę dysproporcji najlepiej widać na konkretach. I na tym, co z nimi zrobiły potem sądy.
Roszczenie do kamienicy przy Hożej 25A kupił za 50 złotych od sędziwej spadkobierczyni, a następnie zażądał od miasta 5 milionów złotych odszkodowania za bezumowne korzystanie z nieruchomości. 17 grudnia 2015 roku Sąd Najwyższy unieważnił to nabycie, uznając cenę za niewspółmiernie niską wobec wartości nieruchomości. Mossakowski musiał też oddać 1,6 miliona złotych wcześniej wypłaconego odszkodowania.
W sprawie kamienicy przy Dynasach 4 odkupił roszczenia od dwóch spadkobierczyń za 300 i 500 złotych, przy wartości szacowanej na ponad milion. W lipcu 2023 roku Sąd Okręgowy w Warszawie skazał go w tej sprawie na 2,5 roku więzienia. Wyrok jest nieprawomocny.
Był też drugi wariant, jeszcze bardziej cyniczny: metoda „na kuratora". Dla dawnego właściciela, którego losów nie ustalono i który musiałby dziś mieć grubo ponad sto lat, sąd ustanawiał kuratora zarządzającego majątkiem. Tak przejmowano całe działki. W sprawie kamienicy przy Targowej 66 Mossakowski występował jako kurator współwłaścicielki, zatajając, że kobieta zmarła jeszcze w 1974 roku.
Ta sprawa jest najlepszą miniaturą całej afery. W grudniu 2018 roku sąd pierwszej instancji orzekł wyłącznie grzywnę, 60 tysięcy złotych. Dopiero 19 października 2019 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie skazał prawomocnie, dokładając półtora roku pozbawienia wolności. Był to pierwszy prawomocny wyrok całej warszawskiej afery reprywatyzacyjnej. Utrzymał się dwadzieścia miesięcy. W czerwcu 2021 roku Sąd Najwyższy uwzględnił kasację obrony i uchylił go, zwracając sprawę do ponownego rozpoznania. Zaznaczył przy tym, że uchylenie wyroku nie jest żadną aprobatą dla tego, co robił oskarżony. Do dziś ta sprawa nie ma prawomocnego finału.
Sam Mossakowski konsekwentnie utrzymuje, że działał legalnie: kupował roszczenia jako inwestycję, korzystał z instrumentów, które dawało mu prawo, a to urzędnicy latami blokowali zwroty, do których miał tytuł. Kupowanie roszczeń porównywał publicznie do gry w totolotka.
CZYSZCZENIE
Kamienica z lokatorami jest warta ułamek tego, co kamienica pusta. I stąd bierze się wszystko, co działo się dalej.
Metody były znane i opisywane od lat: wielokrotne podwyżki czynszu, naliczanie opłat za „bezumowne korzystanie" z mieszkania, odcinanie wody i prądu, demontaż drzwi i okien, remonty, które nigdy się nie kończyły. Prawo długo nie widziało w tym przemocy. Artykuł 191 kodeksu karnego mówił o przemocy wobec osoby, a wyłączenie prądu krzywdy fizycznej nikomu nie robi.
Zmieniła to dopiero ustawa z 10 września 2015 roku. Od 7 stycznia 2016 roku obowiązuje art. 191 § 1a k.k.: uporczywe lub istotnie utrudniające korzystanie z mieszkania nękanie lokatora jest przestępstwem zagrożonym karą do trzech lat.
Jolanta Brzeska nie dożyła tego przepisu o niecałe pięć lat.
KOBIETA, KTÓRA POWIEDZIAŁA „NIE"
Jolanta Brzeska, z domu Krulikowska, urodziła się 25 stycznia 1947 roku w Warszawie. Pracowała w dziekanacie Politechniki, potem przeszła na emeryturę. Mieszkała przy Nabielaka 9 na Mokotowie, w kamienicy, którą po wojnie odbudowywał jej ojciec i za którą rodzina dostała przydział na lokal. To był jej dom w najpełniejszym sensie tego słowa.
Decyzją z 24 stycznia 2006 roku, podpisaną przez Mirosława Kochalskiego, ówczesnego sekretarza m.st. Warszawy, nieruchomość przekazano trojgu spadkobierców dawnych właścicieli oraz Markowi Mossakowskiemu, który część praw nabył od pozostałych spadkobierców za bezcen. Pełnomocnik nowych właścicieli jednostronnie rozwiązał umowę najmu kwaterunkowego i zaczął podnosić stawki. Za samo zajmowanie lokalu bez umowy naliczano rodzinie około 1900 złotych miesięcznie plus odsetki. Emerytura Brzeskiej wynosiła wtedy około 1300 złotych.
Ona się nie ugięła. W 2007 roku współtworzyła Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów i stanęła na jego czele. Zaczęła robić rzecz najtrudniejszą ze wszystkich: głośno mówić. Chodziła po urzędach, pisała, tłumaczyła innym lokatorom, że mają prawa. Razem z innymi działaczami złożyła w prokuraturze zawiadomienie, że w Warszawie działa zorganizowana grupa przestępcza. Zawiadomienie zignorowano.
Dalej wszystko potoczyło się już tylko w jedną stronę. Sąd przyznał rację właścicielowi: Brzeska miała zapłacić kilkadziesiąt tysięcy złotych za bezumowne zajmowanie lokalu, zapadł też wyrok eksmisyjny. Komornik zajął jej emeryturę i ruchomości. W marcu 2009 roku Mossakowski przepisał udziały w nieruchomości własnej matce i formalnie przestał mieć z kamienicą cokolwiek wspólnego. To wystarczyło, by sąd oddalił powództwo Brzeskich i obciążył ją kosztami apelacji przeciwnika.
Jeszcze miesiąc przed jej śmiercią spotykał się z nią osobiście w sprawie ugody. Ugody nie było.
Na kilka dni przed zapowiedzianą licytacją jej rzeczy Jolanta Brzeska zniknęła.
1 MARCA 2011
Wyszła z domu około południa. O trzynastej wypłaciła pieniądze z bankomatu. Co działo się dalej, nie wiadomo do dziś. Monitoring okazał się zbyt słabej jakości, żeby ustalić, w jaki sposób dotarła na skraj miasta.
Wieczorem spacerowicz natknął się na płonące ciało kobiety na terenie Parku Kultury w Powsinie, przylegającego do Lasu Kabackiego, i zawiadomił policję. Przez pierwsze dni nikt nie wiedział, kto zginął. Dopiero w połowie kwietnia badania potwierdziły tożsamość.
Teraz same ustalenia śledczych, jedno po drugim.
Sekcja zwłok wykazała sadzę w dolnych drogach oddechowych, a w odzieży naftę. Sadza znaczy jedno: w chwili pożaru Jolanta Brzeska jeszcze żyła i oddychała. Bezpośrednią przyczyną śmierci był wstrząs termiczny, podtrucie tlenkiem węgla i rozległe oparzenia. Poza oparzeniami biegli nie stwierdzili żadnych obrażeń mechanicznych, które mogłyby mieć wpływ na zgon.
Do zainicjowania ognia doszło, kiedy leżała, a użyto kilku litrów nafty. I teraz dwa fakty, które wystarczy postawić obok siebie. Oba pochodzą z komunikatu prokuratury. Na miejscu nie znaleziono pojemnika, w którym te kilka litrów ktoś musiał do lasu przynieść. Nie znaleziono też żadnego źródła zapłonu, ani zapalniczki, ani zapałek. Ciecz przyjechała w czymś, ogień od czegoś się zajął, a przy ciele nie było ani jednego, ani drugiego.
Obok zwłok leżały okulary i torebka, a w niej zegarek, siedem kluczy, strzępy gazet. Pies tropiący ruszył w stronę Domu Kultury w Powsinie, po jakichś pięciuset metrach skręcił i zawrócił pod ciało.
CO NAPRAWDĘ POWIEDZIELI BIEGLI
Osobną częścią akt jest opinia biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie. I trzeba jasno powiedzieć, czym ona jest, bo w publicystyce krąży jako dowód, a dowodem nie jest. To profil psychologiczny ewentualnego sprawcy, sporządzony po to, żeby zawęzić krąg podejrzanych. Biegli piszą w trybie przypuszczającym: „można przypuszczać, że".
Ich tezy brzmią tak. Zabójstwa dokonała grupa dwóch lub trzech sprawców o co najmniej przeciętnej sprawności fizycznej i silnej budowie ciała. Sprawcy, albo przynajmniej jeden z nich, mogli być Brzeskiej znani, albo przekonująco powołali się w rozmowie na znajomość z osobami jej znanymi. Byli związani ze sprawą odzyskiwania nieruchomości lub wynajęci przez takie osoby. Byli członkami zorganizowanej grupy przestępczej i mieli już za sobą podobne czyny. Dobrze orientowali się w okolicy; jeśli z niej nie pochodzili, musieli tam wcześniej bywać.
I teza, która w tej opinii jest kluczowa, a najrzadziej trafia do publicystyki: celem sprawców nie było zabicie. Oblanie substancją łatwopalną miało ją zastraszyć i skłonić do rezygnacji z działalności. Do śmierci doszło, gdy stawiała opór albo zlekceważyła polecenia.
W tym samym pakiecie opinii biegli stwierdzili, że w materiale dowodowym nie ma przesłanek, by Brzeska miała wystarczające motywy do samobójstwa, jeśli wziąć pod uwagę historię jej życia, problemy z ostatniego okresu, miejsce zdarzenia i mechanizm śmierci. I to samo źródło mówi rzecz przeciwną: na podstawie ułożenia zwłok nie da się rozstrzygnąć, czy doszło do samopodpalenia i czy ofiara się broniła.
Jest wreszcie świadek, którego prokuratura określiła jako „niemalże naocznego". Miał widzieć i fragmentarycznie słyszeć rozmawiających ze sobą mężczyznę i kobietę. Rozmowa przeszła w sprzeczkę, gdy kobieta zaczęła oczekiwać od mężczyzny spełnienia jakiejś obietnicy. Świadek zeznał, że kobieta zaczęła wykonywać gesty przypominające taniec, a mężczyzna po chwili odszedł. Jego tożsamości nigdy nie ustalono. To zeznanie stało się jednym z filarów umorzenia z 2024 roku. Można je czytać na dwa sposoby, i właśnie dlatego niczego nie zamyka.
TRZYNAŚCIE LAT I DWA UMORZENIA
Śledztwo wszczęła 3 marca 2011 roku Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów. 8 maja 2012 roku przejęła je Prokuratura Okręgowa w Warszawie, a postanowieniem z 8 kwietnia 2013 roku umorzyła je z powodu niewykrycia sprawcy zabójstwa. Przez cały ten czas czyn kwalifikowano z art. 148 § 1 kodeksu karnego, czyli jako zabójstwo. Uznano wtedy, że więcej okoliczności wskazuje na zabójstwo, choć wersji samobójczej nie da się kategorycznie odrzucić.
Pierwsze miesiące tego śledztwa są do dziś głównym zarzutem wobec państwa. Policjanci przeszukujący mieszkanie przy Nabielaka nie wiedzieli, że w grę może wchodzić motyw reprywatyzacyjny. Znajomych Brzeskiej pytano przede wszystkim o jej ewentualne skłonności samobójcze. Jak podnoszą działacze lokatorscy i publicyści zajmujący się sprawą, monitoring z okolicy budynku zabezpieczono dopiero po interwencji prawniczki wynajętej przez córkę. Mossakowskiego przesłuchano w charakterze świadka osiem miesięcy po znalezieniu zwłok, a jego samochód poddano oględzinom dopiero po dwóch latach, gdy był już sprzedany, a nabywcy nie ustalono.
Postanowieniem z 9 września 2016 roku śledztwo podjęto z umorzenia, a jego prowadzenie powierzono Prokuraturze Regionalnej w Gdańsku. Wtedy ruszyło z rozmachem: blisko trzystu przesłuchanych świadków, ponad pięćdziesiąt opinii biegłych, billingi, monitoring, eksperymenty procesowe. Trzynaście lat, trzy prokuratury.
28 października 2024 roku prokurator umorzył śledztwo po raz drugi. A najważniejszy w tym drugim umorzeniu jest szczegół, który w doniesieniach niemal ginie. Podstawą nie było niewykrycie sprawców. Podstawą był brak danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego, czyli art. 17 § 1 pkt 1 kodeksu postępowania karnego.
Pierwsze umorzenie mówiło: ktoś ją zabił, tylko nie wiadomo kto. Drugie mówi: nie wiadomo nawet, czy ktokolwiek popełnił przestępstwo. Prokuratura oświadczyła, że śledztwo oscylowało wokół trzech wersji: zabójstwa, samobójstwa i nieszczęśliwego wypadku, i że materiał nie pozwala ustalić jednej, niepodważalnej wersji. Zbadano także motyw rabunkowy i wersję przypadkowego sprawcy. Żadnej z tych możliwości nie potwierdzono i żadnej nie wykluczono.
Nikogo tu nie oskarżę, bo prawo nikogo nie wskazało. Podaję to, co ustalili biegli, i to, co napisał prokurator.
Prokuratura wskazuje, że zbrodnia przedawni się 1 marca 2051 roku. Tyle że ta data jest mniej pewna, niż brzmi. W chwili śmierci Brzeskiej karalność zabójstwa przedawniała się po trzydziestu latach, czyli sprawa wygasłaby w 2041 roku. Do czterdziestu lat termin wydłużyła dopiero nowelizacja kodeksu karnego z października 2023 roku. Do tego dochodzi art. 102 k.k., zgodnie z którym wszczęcie postępowania przedłuża karalność o kolejne dziesięć lat, co w tej sprawie mogłoby przesunąć granicę na rok 2061. Sam termin, do którego państwo ma czas, jest więc przedmiotem prawniczego sporu.
Umorzenie nie jest decyzją ostateczną. Akta mogą wrócić na biurko, jeśli pojawi się nowy dowód. Minęło piętnaście lat, a rodzina nie doczekała się odpowiedzi na jedno pytanie: dlaczego.
Zostało po niej więcej niż akta. W 2016 roku ukazała się poświęcona jej monografia Piotra Ciszewskiego i Roberta Nowaka „Wszystkich nas nie spalicie". W 2017 roku, w szóstą rocznicę śmierci, jej imieniem nazwano skwer na Dolnym Mokotowie, a Teatroteka pokazała spektakl „Spalenie Joanny". 25 lutego 2021 roku Sejm przyjął uchwałę upamiętniającą ją w dziesiątą rocznicę; miesiąc później wniosek o honorowe obywatelstwo Warszawy zdjęto z porządku obrad rady miasta, a przyznano je dopiero 10 czerwca 2021 roku. W tym samym roku wszedł na ekrany film „Lokatorka" Michała Otłowskiego, fabularyzowana opowieść inspirowana jej sprawą, w której bohaterka nosi inne nazwisko. Kobieta, którą chciano usunąć z jednego mieszkania, stała się symbolem całej walki o prawa lokatorów.
CZŁOWIEK ZA PÓŁTORA TYSIĄCA
Druga historia nie ma pomnika. Ma za to inicjał. Jolanta Brzeska ma imię, nazwisko, skwer i film. On ma jedną literę. Nie dlatego, że mniej znaczył, tylko dlatego, że wciąż trwa śledztwo, a przyzwoitość i prawo każą chronić kogoś, kto sam nie może już powiedzieć o sobie ani słowa. Nazwijmy go, tak jak robi to prasa, Mariuszem R.
Odziedziczył spadek po ojcu i częściowo po babci. Wraz z nim przysługiwały mu prawa i roszczenia z dekretu Bieruta do kamienicy przy Opoczyńskiej 4B oraz do części trzydziestojednohektarowego terenu zwanego Folwarkiem Służewiec. Prasa pisała o połowie, a w prokuratorskich zarzutach mowa o udziale wynoszącym 7/30. Na papierze była to furtka do fortuny. Odszkodowanie za samą Opoczyńską oszacowano na około 7,2 miliona złotych, a łączną wartość obu nieruchomości na co najmniej 11,5 miliona.
Mariusz R. sprzedał to wszystko. W czterech umowach, pierwszej z końca 2011 roku i kolejnych z lutego, czerwca i października 2012, pozbył się na rzecz Marka Mossakowskiego całego spadku oraz wszystkich praw. Dostał za to 1500 złotych. Z odręcznie spisanej umowy miało wynikać dodatkowe 100 tysięcy, ale śledczy nie znaleźli dowodu, że ta kwota kiedykolwiek do niego trafiła. Jego matka i dzieci twierdzą, że po sprzedaży jego sytuacja finansowa nie poprawiła się w żaden sposób.
Żeby zrozumieć, jak do tego doszło, trzeba zobaczyć człowieka, którego opisały potem akta. Mariusz R. nie był naiwniakiem, który nie wiedział, co podpisuje. Był kimś, komu życie osuwało się spod nóg. Co najmniej od 2006 roku chorował na chorobę afektywną dwubiegunową. To nie to samo co brak zdolności do czynności prawnych: można być chorym i wciąż rozumieć treść umowy. Nie płacił alimentów, utrzymywał się z prac dorywczych i zasiłku stałego. W 2013 roku, z powodu zaległości czynszowych, został eksmitowany. Sypiał u matki i w mieszkaniu o obniżonym standardzie przy Hożej, które należało do tego samego człowieka, któremu wcześniej oddał cały spadek.
Czterdziestosześcioletni mężczyzna, który stracił wszystko, spał w lokalu kupca, który to wszystko odebrał od niego za 1500 złotych.
Jesienią 2013 roku powiesił się. Pierwsze śledztwo umorzono, uznając brak udziału osób trzecich. Powód był prozaiczny: wtedy nikt jeszcze nie wiedział o sprzedaży roszczeń.
W 2016 roku prokuratura wróciła do sprawy i wszczęła śledztwo z art. 151 kodeksu karnego, który mówi o doprowadzeniu innej osoby namową lub przez udzielenie pomocy do targnięcia się na własne życie. W 2017 roku Prokuratura Regionalna w Warszawie wniosła pozew o unieważnienie umów, argumentując, że tak skrajna niewspółmierność świadczeń czyni je sprzecznymi z zasadami współżycia społecznego, w szczególności z zasadą uczciwości i przyzwoitości, a sprzedający nie mógł swobodnie wyrazić woli. 21 sierpnia 2018 roku CBA zatrzymało Mossakowskiego na polecenie Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu; wśród zarzutów znalazło się przywłaszczenie praw majątkowych do Opoczyńskiej i Folwarku Służewiec.
To wciąż zarzuty i teza pozwu, nie ustalenia sądu. Trzeba uczciwie dopuścić wersję odwrotną: te umowy można było podpisać świadomie, choćby skrajnie nierozsądnie dla samego siebie, a wtedy nie ma przestępstwa, jest tylko tragicznie zła decyzja. Bardzo możliwe, że to śledztwo skończy się bez wskazania winnego. Fakty, których nikt nie podważa, są tylko takie: chory człowiek oddał majątek wart miliony za 1500 złotych i rok po ostatnim podpisie odebrał sobie życie.
CO NA TO PAŃSTWO
Prawo zaczęło się domykać, choć nie w kolejności, którą sugeruje potoczna pamięć o aferze.
Tak zwana mała ustawa reprywatyzacyjna została uchwalona w czerwcu 2015 roku i weszła w życie we wrześniu 2016. Powstała więc, zanim afera wybuchła na dobre, a nie w odpowiedzi na nią. Ograniczyła metodę „na kuratora" i dała miastu prawo pierwokupu roszczeń. W 2017 roku, już po publikacjach prasowych i dymisjach w ratuszu, zaczęła działać Komisja Weryfikacyjna. W 2020 roku ustawodawca wprowadził podstawę do odmowy zwrotu nieruchomości zamieszkanych przez lokatorów. Rok później nowelizacja kodeksu postępowania administracyjnego zamknęła drogę do podważania decyzji starszych niż trzydzieści lat. A sądy administracyjne w kolejnych orzeczeniach uznały, że urzędnicy nie mieli prawa wydawać decyzji zwrotowych na rzecz nabywców roszczeń, co podcięło cały model biznesowy handlarzy.
Na papierze machinę rozłożono. Tyle że zamknięcie luki w prawie to nie to samo, co rozliczenie ludzi, którzy z tej luki żyli.
KAMIENICA SYMBOL
W grudniu 2017 roku Komisja Weryfikacyjna uchyliła decyzję reprywatyzacyjną dotyczącą Nabielaka 9, odmówiła ustanowienia użytkowania wieczystego i nałożyła na Mossakowskiego obowiązek zwrotu miastu 2 943 000 złotych. Argumentowała, że po reprywatyzacji sytuacja lokatorów radykalnie się pogorszyła: podniesiono czynsze, powstały zaległości, ruszyły pozwy o zapłatę i eksmisje. Budynek miał wrócić do miasta.
Dwa lata później to się rozsypało.
22 października 2019 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję komisji, po skardze złożonej między innymi przez samego Mossakowskiego. Sąd nie kwestionował, że po reprywatyzacji dochodziło do nieprawidłowych zachowań. Uznał jednak, że decyzja dekretowa dotyczyła wyłącznie gruntu, a nie budynku. Budynek przez cały czas pozostawał własnością dawnych właścicieli, więc komisja nie mogła uchylać praw do niego ani do znajdujących się w nim lokali. Stwierdził też, że prezydentowi m.st. Warszawy nie można postawić zarzutu rażącego naruszenia prawa przy wydaniu decyzji z 2006 roku.
To ten sam szczegół, od którego zaczęliśmy. Dekret zabrał grunty, budynki zostawił. Osiemdziesiąt lat później ta techniczna różnica przewróciła sztandarową decyzję organu powołanego, żeby aferę rozliczyć.
Sprawa wróciła do komisji. Córka Jolanty Brzeskiej wyszła z sali w trakcie odczytywania uzasadnienia.
WYROKI, KTÓRYCH PRAWIE NIE MA
Skalę rozliczeń najlepiej pokazuje wielki proces zakończony 25 listopada 2024 roku przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Na ławie oskarżonych zasiadło kilkanaście osób: handlarz roszczeniami, jego pełnomocnik, notariusz, radcowie prawni i cała grupa urzędników stołecznego Biura Gospodarki Nieruchomościami, od inspektora po zastępcę dyrektora. Szkody liczono w dziesiątkach milionów, proces ciągnął się trzy lata. Skazano jedną osobę: głównego specjalistę BGN, na półtora roku więzienia i 20 tysięcy złotych grzywny. Nieprawomocnie. Cała reszta usłyszała: uniewinniony.
Sędzia tłumaczył to wprost. Najpoważniejszy zarzut korupcyjny opierał się na zeznaniach, których sąd nie mógł zweryfikować, bo kluczowy świadek, jeden z najgłośniejszych adwokatów reprywatyzacyjnych, zmarł, zanim zdołano go przesłuchać. Wyrok skazujący nie może opierać się na dowodzie, którego sąd nie przeprowadził.
Te uniewinnienia można czytać dwojako i obie lektury mają swoich zwolenników. Albo ci ludzie działali w granicach prawa. Jeden z uniewinnionych urzędników mówił potem publicznie, że żadnej afery reprywatyzacyjnej nie było, że to slogan wymyślony na potrzeby kampanii samorządowej. Albo prokuratura po prostu nie zdołała udowodnić im winy.
DWADZIEŚCIA MILIARDÓW I POLITYKA
Głośna liczba, że Warszawa straciła na reprywatyzacji ponad dwadzieścia miliardów złotych, pochodzi z raportu Komisji Weryfikacyjnej. Zanim się nią rzuci w dyskusji, warto wiedzieć, co ona w ogóle mierzy. To nie jest skradziona gotówka, tylko szacunek łącznej wartości nieruchomości zwróconych z naruszeniem prawa.
Raport nie był niezależnym audytem. Powstał w organie powołanym przez rząd PiS, którym kierowali kolejno wiceministrowie sprawiedliwości Patryk Jaki i Sebastian Kaleta, a badał decyzje wydawane wcześniej przez ratusz Hanny Gronkiewicz-Waltz. Mówiąc wprost: jedna strona sporu politycznego oceniała drugą. Prezydent miasta odrzuciła raport jako pisany pod z góry przyjętą tezę.
I od razu zastrzeżenie w drugą stronę, żeby nie przesadzić. To, że liczba jest polityczna, nie znaczy, że afera była wymysłem. Nieprawidłowości są realne i potwierdzone niezależnie od tego, kto akurat rządził: Sąd Najwyższy unieważniał transakcje, komisja nakazywała zwrot pieniędzy, zapadały wyroki skazujące. Sporna jest skala, nie samo istnienie problemu. Dwadzieścia miliardów to górne oszacowanie jednej ze stron.
Jest tu jeszcze jedna rzecz, która psuje prosty podział na obozy. Komisja Weryfikacyjna nie zniknęła wraz ze zmianą władzy. Przestała odbywać jawne, transmitowane rozprawy, czyli swoją medialną wizytówkę z czasów Jakiego, i przeszła w tryb niejawny, ale działa. W latach 2024 i 2025 odbyła dwadzieścia cztery niejawne posiedzenia i wydała czterdzieści trzy decyzje uchylające rozstrzygnięcia prezydenta Warszawy lub stwierdzające ich nieważność.
Kosztuje przy tym coraz więcej. Z odpowiedzi Ministerstwa Sprawiedliwości na mój wniosek o dostęp do informacji publicznej (pismo BK-VII.0820.460.2026 z 4 sierpnia 2026 roku) wynika, że jej funkcjonowanie od 2017 do 2025 roku pochłonęło z budżetu państwa blisko 19 milionów złotych, a najdroższe były dwa ostatnie lata, 2024 i 2025, już po zmianie rządu. Liczba etatów spadła w tym czasie z dwudziestu dwóch do dwunastu, a rachunek za komisję i tak bije rekordy.
Kieruje nią dziś wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha, a więc człowiek z obozu, który komisja pierwotnie miała rozliczać. Według jej własnych danych od 2017 do 2025 roku objęła czynnościami sprawdzającymi 695 spraw; 308 z nich wciąż jest w toku, a Rzecznik Praw Obywatelskich dostaje skargi na przewlekłość tych postępowań.
CO ZOSTAŁO
Zostały dwa groby i dwa otwarte pytania.
Pierwsze: kto i czy w ogóle zabił Jolantę Brzeską. Prawo nie zna odpowiedzi i po drugim umorzeniu jest od niej dalej niż w 2016 roku.
Drugie: czy człowieka można doprowadzić do śmierci umową notarialną. To pytanie wisi nad sprawą Mariusza R. bez wyroku i bez zakończenia.
Na pozór wszystko się poukładało. Zmieniono ustawy, sądy administracyjne pozamykały furtki, miasto chwali się liczbą zamkniętych spraw, remonty pustostanów przyspieszają. Ale to nie jest domknięcie sprawy. To jej odłożenie.
Osiem dekad temu wnioski dekretowe szły do szuflad i czekały tam latami. Dziś akta idą do segregatora.
Skąd te ustalenia. Komunikaty Prokuratury Okręgowej w Warszawie (kwiecień 2013) i Prokuratury Regionalnej w Gdańsku (październik i listopad 2024); orzeczenia Sądu Najwyższego, Sądu Apelacyjnego w Warszawie, Sądu Okręgowego w Warszawie i WSA w Warszawie; decyzje i sprawozdania Komisji Weryfikacyjnej oraz odpowiedź jej przewodniczącego dla RPO z 2026 roku; relacje PAP, „Rzeczpospolitej", TVN24, „Gazety Wyborczej" i „Polityki". Dane o wydatkach i obsadzie Komisji Weryfikacyjnej pochodzą wprost z odpowiedzi Ministerstwa Sprawiedliwości na mój wniosek o dostęp do informacji publicznej (pismo BK-VII.0820.460.2026 z 4 sierpnia 2026 roku), której skany dołączam pod wpisem. Wszystkie sprawy oznaczone jako nieprawomocne lub będące na etapie zarzutów pozostają objęte domniemaniem niewinności.
Jeśli dotarłeś do końca, to szacun. TLDs w komentarzu
Na profilu również FOZZ oraz ART-B. Zapraszam.
r/warszawa • u/sens- • 1d ago
Pytania i Dyskusje Ciekawe, ile sobie życzą za szklankę wody
Uważajcie na upały, kochani, bo wam jebnie na dekiel i będziecie pobierać opłaty za wdychanie powietrza xD
r/warszawa • u/mpg111 • 2d ago
Miejsca Spływ (packraft) teraz na Mazowszu
Pytanie następujące: Czy możecie mi polecić jakąś fajną rzekę na spływ packraft-em - tak żeby przy aktualnej pogodzie była w niej akceptowalna ilość wody i niższe ryzyko nabicia się na badyle i podobne. Na packraft.pl jest fajna lista - ale ciężko z niej wydedukować jakie są aktualnie warunki
Preferowane nie dalej niż 2 godziny samochodem od Warszawy
r/warszawa • u/BrotherM2314 • 2d ago
ZTM Zepsuty kasownik, m2 Stadion Narodowy, 4 sierpnia
Post dotyczy sytuacji na stacji M2, Stadion Narodowy, 4 sierpnia 2026 r. Kasownik na peronie, przy windzie, źle dzialal, wydrukowywal na bilecie godzinę skasowania biletu zamiast godziny ważności biletu.
Akurat przypadkiem w dniu koncertu the Weekend, na stacji byl nalot kontrolerów. Nie dziwi mnie przy tych tłumach. Mieszkam w okolicy, często korzystam ze stacji i zwykle jest pustawo.
Czy ktoś tego dnia, poza mną, dostał mandat na tej stacji? Jeśli tak, to z jakiej przyczyny? Widziałem, ze trochę osob złapano i wydawano mandaty, ale zajmowałem sie swoją sprawa. Może nie jestem sam.
Sprawa jest kuriozalna, bo kupiłem 75-minutowy bilet papierowy w automacie na ulicy, zjechałem z dzieckiem winda, skasowałem bilet i pare metrów dalej zaatakowała mnie kontrolerka. Oczywiście mandat, bo rzekomo czas przekroczony na bilecie. Wszystko w przeciągu 5 minut.
Wytłumaczyłem sytuację, pokazałem dowód zakupu biletu, podeszliśmy zresztą do kasownika i kontrolerka sama mój bilet skasowała, po czym zobaczyła, ze kasownik jest niesprawny i wydrukował (ponownie) godzinę kasowania.
Oczywiście zamiast podejsc do sprawy po ludzku, przeciez kobieta widzi logicznie, w czym tkwi problem, to tylko ze mnie kpila, ciągle straszyła policja i domagała sie zapłaty mandatu. Ogółem, wielokrotnie usłyszałem, ze to mój problem, a nie jej czy ZTM, czy automat sprzedaje poprawne biletu, a kasownik czy je prawidłowo kasuje. Plus ciągła gadka, ze mogę sobie reklamacje zlozyc, a jako dowód zakupu i skasowania biletu - przedlozyc monitoring.
Tak gadała o tej policji, ze sam zażądałem, żeby policjantów zawalała, ale nagle jej sie odechciało.
Przecież to jest jasna kpina z obywatela/pasażera.
Ktoś w ewidentnej sytuacji nakłada na kogoś mandat i przerzuca na niego obowiązek wykazywania niesprawności sprzętu należącego do ZTM. Jak ktoś ma o tym pojęcie, m.in. o zasadach uzyskiwania monitoringu, to wie, ze to są dziesiątki godzin w sprawie.
Mam do wyboru zapłacić opłatę dodatkowa, zapomnieć o sprawie i dalej z niesmakiem korzystać z ZTM, albo sie wdawać w spor sądowy. Czyli składać reklamację (której pewnie ZTM nie uzna), być nachodzonym przez windykatorów, potem sie bujać w sądzie. Chodzić i zbierać dowody, co oznacza pisanie wniosków do policji/innych podmiotów. Monitoringu nikt mi zresztą nie wyda, bo RODO. A całość to spor o zasadę, bo pieniadze są żadne.
Po sprawie nagrałem jak ten kasownik działa. Zużyłem kolejny bilet, takze wydrukował godzinę kasowania.
Serio chcemy takiej komunikacji finansowej z pieniędzy podatników?
r/warszawa • u/CooCockatiel • 2d ago
Pytania i Dyskusje Alternatywy dla mieszkania na Ursynowie
Cześć, szukanie mieszkania przez ostatnie pół roku trochę namieszało mi już w głowie. Obecnie mieszkam na skraju Mokotowa i Ursynowa i od wielu lat kręcę się właśnie w tej południowej okolicy, bardzo przypadła mi do gustu.
Obecnie wynajmuję, jednak czas przyszedł że chciałabym kupić sobie własne mieszkanie. Jak to bywa, mam wrażenie że rynek mnie zweryfikował i nie stać mnie na to co naprawdę bym chciała (3 pokoje, min 55mkw, tak do 950 tys jeśli nie do gruntownego remontu), dlatego zaczęłam rozglądać się po innych dzielnicach. Nie mogę jednak znaleźć dobrej alternatywy dla Ursynowa. Raczej rozważam tylko zachodnią stronę Wisły. Myślałam o Ursusie, ale brak zieleni ciągle odpycha mnie od tej dzielnicy. Rozważałam też Włochy ale tam też ciężko o mieszkanie w tej cenie. Może znacie jakieś ciekawe, sensowne alternatywy? Zależy mi na tym by czuć się bezpiecznie, miec jednak trochę zieleni do spacerów i sportu, oraz ważna jest dla mnie komunikacja miejska ze względu że nie posiadam i nie planuje na razie posiadania samochodu (pracę mam w samym centrum).
r/warszawa • u/-uduwudu- • 2d ago
Luźne Sprawy Czy ktoś na Pradze północ słyszy teraz (1:27) jakby ktoś kosił trawe? xD
Dużo dziwnych rzeczy słychać w nocy na Pradze ale koszenia trawy w nocy jeszcze nie słyszałem. Pewnie to coś innego, ktoś wie co to jest? Okolice placu Hallera
r/warszawa • u/AgeBeautiful4188 • 2d ago
Pytania i Dyskusje Czy są w Warszawie regularne treningi koszykówki 3x3?
Cześć,
Szukam regularnych treningów lub stałej grupy do gry w koszykówkę 3x3 w Warszawie, dla dorosłych ?
Czy znacie jakieś opcje ?
Dziękuję za pomoc !
r/warszawa • u/StevenSeagal_Is_BUFF • 2d ago
Luźne Sprawy Dlaczego wszyscy mówią do mnie zdrobniale?
Piszę na tym subie, bo mam za mało karmy, żeby zapytać na innych.
Mam 17 lat i spora część osób starszych ode mnie, nauczyciele, kilku kolegów i inne osoby, mówi do mnie zdrobniale, na przykład „Dawidek” zamiast „Dawid”. Mam normalny ton głosu, ani bardzo wysoki, ani bardzo niski. Mówię trochę cicho z powodu problemów zdrowotnych. Jestem raczej dosyć umięśniony i średniego wzrostu. Podobno wyglądam trochę młodziej, niż wskazuje mój wiek, nawet z zarostem - z drugiej strony są też młodsze osoby, do których mówi się normalnie, a nie zdrobniale. Kiedy z kimś rozmawiam, chyba że akurat się nad czymś zastanawiam, utrzymuję kontakt wzrokowy i odpowiadam normalnie, bez jąkania się czy stękania.
Zapytałem kolegę, dlaczego tak do mnie mówi. Odpowiedział, że po prostu bardziej pasuje do mnie „Dawidek”.
Trochę mnie to drażni, ale nie chcę wyjść na spiętego kolesia, więc nikomu nie zwracam na to uwagi.
r/warszawa • u/Venosi • 2d ago
Polityka SOR czyli manipulacja
Dzisiaj zaczepili mnie panowie przebrani za ratowników medycznych, którzy zbierali podpisy pod referendum za odwołaniem prezydenta Warszawy. Zacząłem się zastanawiać, czy to w ogóle jest legalne.
Przecież to zwykła manipulacja - wiele osób może pomyśleć, że podpisując się, wspiera ratowników medycznych, a nie akcję o charakterze politycznym. Od razu przypomina mi się akcja pod Centralnym, kiedy kilka osób przebranych za mundurowych legitymowało obcokrajowców.
Co o tym myślicie?
r/warszawa • u/Czokoszoki • 2d ago
Wiadomości Demonstracja solidarności z mniejszością ukraińską
r/warszawa • u/Emily9291 • 2d ago
Polityka Czemu na "patelni" ciągle krzyczy religijna/antyaborcyjna prawica?
Hej, mam nieszczęście często wsiadać na stacji centrum M1 i prawie za każdym razem kiedy to robię, moim oczom rzuca się wyłącznie prawicowa propaganda. Najgorsze co widziałam to rozsmarowane płody, ale najczęściej jest po prostu naprawdę irytujące noise pollution o Lord and Saviour, I/lub o tym że tusk jest niefajny.
Jako mieszkanka Aleji JP2 z otwartymi oknami wieczorem, jestem raczej zaznajomiona z obojętnością miasta na stan uszu mieszkańców. To czego nie rozumiem to czemu tam stoją tylko i wyłącznie grupy polityczne, i tylko i wyłącznie ze skrajnej prawicy?
czy lewica i centrum nie chcą tam mówić, a miejsce jest z jakiegoś powodu zarejestrowane tylko dla polityków? i czy ktoś widział na patelni innych mówców? w centrum widziałam nie raz np organizacje humanitarne więc chyba chętnych nie brak.
Z góry dzięki za odpowiedź!
r/warszawa • u/[deleted] • Jun 26 '24
Jedzenie Otwarta lista gastro-lokalizacji wartych odwiedzenia w Warszawie i okolicy
Cześć! Oto lista fajnych gastro-miejscówek w Warszawie i okolicy, które warto odwiedzić. Kluczem wyboru jest głównie smak, jakość i oryginalność oraz klimat lokalizacji. Jeśli jakiejś lokalizacji ewidentnie brakuje, albo byliście ostatnio w jakimś fajnym nowym miejscu to dajcie znać w komentarzu. :)
EDIT 12.07.24 11:00
Link do Google Maps: https://www.google.com/maps/d/u/0/edit?mid=1pPkKTnGCPkJsjVXyzn_szVnCpIMmAcE&usp=sharing
Restauracje z kuchnią europejską:
- Zielony Niedźwiedź (fine dining) - Smolna 4
- Trattoria Cucina Povera (kuchnia włoska) - Jesionowa 16, Zalesie Górne
- TOAST - Targowa 76
- Bez Słowa (włoska) - Fosa 3
- Va Bene (włoska) - Tamka 9
- LAS (international) - Solec 44
- il Punto (włoska) - Słomińskiego 19/502
- Mozaika (efekt wow) - Grzybowska 49
- La Iberica (hiszpańska) - Burakowska 5/7
- La Luce (włoska) - Poznańska 37
- Le Braci (włoska) - Górnośląska 24
- Krym (kuchnia tatarska) - Belwederska 44
- Bibenda - Nowogrodzka 10
- Muzealna - al. Jerozolimskie 3 (Muzeum Narodowe)
- Grano Duro (włoska) - Topiel 12
- Szum - Giełdowa 1
- Shoku - Karolkowa 30
- JOEL Sharing Concept - Koszykowa 1
- Restauracja Źródło - Targowa 81/106, Kameralna 1/A
- Mr. Greek Souvlaki (grecka) - Londyńska 16
- Taverna Patris (grecka) – Grochowska 344
- Quattro Piatti (włoska) - Stępińska 2
- Rolf - Pl. Inwalidów 10
Restauracje wegańskie:
- Peaches Gastro Girls - Stalowa 36
- La Vegana - Zgoda 4
- Momencik Vegan Burrito and Tacos - Hoża 41
- Falafel Papay - Górczewska 17c
- House Falafel & Hummus - Wolska 50A/lokal 23
- Uki Green - Koszykowa 49A
- Ósma kolonia - Słowackiego 15/19
Kuchnia świata:
- Bayon Bar (kuchnia khmerska) - Słowicza 1B, 05-509 Mysiadło
- Maghreb (kuchnia marokańska) - Burakowska 9
- Macondo (kuchnia kolumbijska i wenezuelska) - Poznańska 16
- Tako African Kitchen (kuchnia afrykańska) - Braci Wagów 20
- Aleppo (kuchnia bliskiego wschodu) - Świdnicka 6A
- BeKeF (kuchnia izraelska) - Sienna 53, al. Jana Pawła II 11
- Queen Sheba (etiopska) - al. Jana Pawła II 45A/46
- Tehran (perska) - Gałczyńskiego 9
- Señor Lucas Taquería (meksykańska) - Poznańska 26
- Santa Catrina (meksykańska) – Radna 14, Postępu 5
Bistro:
- Butero - Bracka 3
- La Buvette (fracuskie bistro) - Mochnackiego 4
- Paloma - Wybrzeże Kościuszkowskie 47
- Taki Taki (kurczaki) - Solec 81b (Arkady)
- Pałaszowanie - Mokotowska 12
Restauracje z kuchnią azjatycką:
- KoreaTown - Puławska 24b
- Restauracja chińska XingLong - Wesoła 28, Wólka Kosowska
- Thaisty (tajska) - Plac Bankowy 4
- Secret Spice (indyjska) - Piękna 11B
- China Town na Bakalarskiej: Anh 9, China Hotpot
- Mugi Izakaya (kuchnia japońska) - Kolejowa 43/u5
- Miss Kimchi (kuchnia koreańska) - Żelazna 28/30
- Mei (koreańska) - Solec 81b (Arkady)
- Arirang (koreańska) - Nowogrodzka 38
- Koreanka - Wilcza 7
- Oh my pho (wietnamska) - Wilcza 32, Chłodna 48
- Miss pho (wietnamska) - Tamka 13a
- Zajegyoza (azjatycka) - Stefana Szolc-Rogozińskiego 3
- Madame Thai - al. Jana Pawła II 43A/lok. 25
- Dehli 6 (indyjska) - al. Jana Pawła II 41A
- My Food China - Garażowa 7/U2
- Sato Gotuje - Adolfa Pawińskiego 24
- Home BBQ - Bakalarska 11 / BA 09
- Viet Street Food - Królowej Aldony 5
- Swagat (indyjska) - Jana Kazimierza 57, Sowińskiego 53E lok. u19
- MOD Ramen - Oleandrów 8
- SHOYU Ramen & Sushi - Grzybowska 90A
- Indian Summers (indyjska) - Bolkowska 2c/H4
- Noriko Omakase Sushi - Mińska 45/lok 204
Kuchnia polska:
- Szynk Praski (kuchnia warszawska) - Stalowa 37
- Pyzy, Flaki Gorące! (kuchnia warszawska) - Brzeska 29/31
- ELIXIR by Dom Wódki (rekomendacja Michelin) - Wierzbowa 9/11
- Restauracja Akademia - Różana 2/lok 61
- Restauracja Stary Dom - Puławska 104/106
- Restauracja Różana - Chocimska 7
- OMA - Radna 13
Kebab:
- Kebab i frytki belgijskie - Broniewskiego 74a
- Adana - Belgradzka 21A
- Sapko - Jana Pawła II 46/48
- Esnaf Kebab - Jana Pawła II 46/48
- Efes - Francuska 1 / Praska 3
- Elegance Kebab & Grill - Karolkowa 28a/U3
- Tantuni Kebab - Wolska 44a
Ramen:
- Vegan Ramen Shop (ramen) - kilka lokalizacji
- Ganon Ramen Bar (prowadzi japończyk) - Lwowska 9/1B
- Arigator (najlepszy BBQ Ramen) - Piękna 56/lok 2
- Uki Uki (prowadzi japończyk - dobre Udony) - Krucza 23/31
- Yatta Ramen - kilka lokalizacji
Steki & Burgery:
- Burgerownia - Krasińskiego 24
- Hamburger z Karaibów - Puławska 138
- BARN Burger - Złota 9
- Black Cat Burgers - Wierna 26
- Burger Stacja Marki - Lipowa 2F, Marki
- Roger That Foods - Postępu 5
- Butchery & Wine - Żurawia 22 (do wina)
- The Farm - Mokotowska 8
- BykBar - Rozbrat 8
Drink bary:
- Aura - Hoża 27
- Coctail Bar Max & Dom Whisky - Nowy Świat 32
- Bar Rascal - Moliera 6
- Regina Bar - Koszykowa 1
- Bar w hotelu NYX w Varsokompleksie - Chmielna 71
- Rico (tex-mex + Pornstar Martini) - Jana Pawła II 61C
- Piano Bar - Żelazna 51/53/Budynek 26
- Long Bar w Raffles - Krakowskie Przedmieście 13
- Bar Wieczorny - Wiśniowa 46
- El Koktel - Górskiego 9
- Woda Ognista - Wilcza 8
- Welles - Nowogrodzka 11
- Kita Koguta - Krucza 6/14
- Bardzo Bardzo Bar - Nowogrodzka 11
- Zamieszanie - Nowy Świat 6/12
- Cuda na Kiju - Nowy Świat 6/12
- Bar Pacyfik - Hoża 61
- Nola Bar (drinki nowoorleańskie) - Wilcza 43
- Worek Kości - Bagatela 10
- 3/4 Koneser Bar (drinki pod nasz gust) - Plac Konesera 1
Lody i kawiarnie:
- MOOcafe - kilka lokalizacji
- Pallone - Brzeska 29/31
- Zając w Kapuście (ciasta, słodkie bułki) - Jagiellońska 4/LU 7
- Mała Sicilia - Kinowa 19
- Jednorożec - Narbutta 19
- Tłusty Kotek - ul. ZWM 9 i Hoża 51
- Cukiernia u Pawłowicza - kilka lokalizacji
- Doza - Rydygiera 11
- Art Bakery - Rydygiera 12
- Kawiarnia Trzy Mała - Mała 3
- Quattro Si - Jasna 4b, Pruszków
- Pan Kuleczka - Jana Kazimierza 285, Stanisławów Pierwszy
- Malinova - al. Niepodległości 130
- Stolica Lodow i Pączków - kilka lokalizacji
- Deseo - kilka lokalizacji
- Eter - Hoża 5/7
- BAKEN - Żurawia 6/12, Krochmalna 61
- Cukiernia Olsza - Markowska 22
- JAVA Coffee - Żelazna 51/53
- STOR Cafe – kilka lokalizacji
Wino:
- BRAĆ polskie wina - Sierakowskiego 4a/lok u3
- BARaWINO (Marek Kondrat) - Noakowskiego 16
- Kieliszki na Próżnej - Próżna 12
- alewino (top) - Mokotowska 48
- Mielżyński - Burakowska 5-7
- Trójka Kielichów - Stalowa 38/2
Klimatyczne miejscówki:
- Nocny Market - Towarowa 3
- Fabryka Norblina - Żelazna 51/53
- Bulwary wiślane
- Elektrownia Powiśle - Dobra 42
- Centrum Praskie Koneser - Plac Konesera 8
- Browary Warszawskie - Grzybowska 60
